garaż story
lipiec 5th, 2008
Próbuję doprowadzić swój motocykl do stanu używalności. Od początku sezonu nękało mnie ślizgające się sprzęgło. Jednak zamówione w sklepie wysyłkowym nowe tarcze odesłałem, kiedy tylko stwierdziłem, że moje są mało zużyte. Byłem w błędzie. Oszczędze opisu kilku prób reanimacji starego sprzęgła, rozbierania i składania koszy, dekli, spuszczania oleju, szlifowania tarcz. Zasadniczo sprawy pogorszyły się na tyle, że postanowiłem zamówić po raz drugi nowe części. Poszukując gratów do hondy cb za pomocą ulubionej wyszukiwarki znalazłem stronę z zakończoną aukcją na której ktoś chciał sprzedać silnik w częściach od cm400. To było o godzinie 16. O dziewiątej wieczorem wracałem do domu z górnymi kończynami nadwyrężonymi od dźwigania i owym “gratem” w bagażniku. Silnik okazał się ładny, bez widocznych uszkodzeń i zużycia. Planowałem rozebrać go całkowicie i oczyścić (u poprzedniego właściciela stał w piwnicy) ale zrezygnowałem z braku czasu. Wymieniłem simmeringi i oringi (taniocha) założyłem łańcuszek rozrządu (bałem się, że nie dam rady przeciągnąć go przez kółko na wale korbowym, ale ta operacja okazała się dziecinnie prosta). W czwartek w nocy udało mi się złożyć prawie cały silnik, w środę zakręciłem śruby, zatkałem otwory i wziąłem się za mycie. Potem stary silnik wyleciał z ramy, nowy wszedł z lekkim oporem. I tak skoro silnik siedzi to może złożę prądnicę, skoro szybko poszło to przykręce dekle, założę czujnik, przykręce gaźniki…itd. Po paru godzinach okazało się, że zrobiłem już wszystko i można odpalać. Silnik zakopcił i ruszył z wielkim hałasem. Silnik działa :) Sprzęgło jest ok, biegi gładko wskakują. Dalej. Nie wyregulowane zawory strasznie dzwonią, przyspieszenie w porządku. Jedynie w czasie “jazdy próbnej” olej zalał jeden cylinder, zaczął uciekać z okolic głowicy i zachlapał mi spodnie (pod głowicę założyłem starą uszczelkę, która najwyraźniej już się nie nadaje) ale i tak jestem zadowolony. Liczę jeszcze jeden dzień roboty na uszczelkę i moto będzie znów zdrowe, tak jak to roku Pańskiego siedemdziesiątego dziewiątego, kiedy to wyjechało z fabryki.


